Nagle się towarzystwo obudziło. Nagle poczuło, że dzieje się coś, o czym nawet najbardziej zagorzali zwolennicy komunistycznego zamordyzmu nie śmieli marzyć. Obudzili się co prawda z ręką w nocniku, ale (póki co) nocnik jest jeszcze pusty. I ci od Kaczyńskiego i ci od Tuska ujrzeli: szykują nam inwigilację nad inwigilacjami, coś czego jeszcze nie było! Będą nam zaglądali w naszą prywatność! A wszystko pod pretekstem waliki z piractwem. Bowiem, na szczęście, nikt z nagle przebudzonych z politycznego uścisku, nie ma wątpliwości - piratowanie to tylko i wyłącznie pretekst do tego, aby jedyną realną krainę wolności przemienić w narzędzie bezwzględnej inwigilacji, a następnie eliminacji wszystkiego i wszystkich, co wydaje się nie tylko groźne, ale nawet tylko troszeczkę nieodpowiednie.
Największe zdumienie wzbudza we mnie stanowisko zajęte przez tych, którzy popierają Jarosława Kaczyńskiego. Wygląda ono wręcz tak, jakby wypowiedzieli swemu przywódcy posłuszeństwo - wszak odbierają mu nieocenionej wartości narzędzie do walki z "układami". Możliwość nieograniczonego wglądu we wszystkie treści funkcjonujące w internecie to skarbnica wiedzy o powiązaniach, czyli o tym co dla jedynego układu jaki został ujawniony w latach 2005-2007 (mówię o porozumieniu jakie zawarli bracia Kaczyńscy z biznesmenem Tadeuszem Rydzykiem na nieco ponad tydzień przed wyborami) stanowi treść jego istnienia.
Mniej dziwi podobna postawa zwolenników Platformy - to nie jest tak zwarta grupa, a raczej zlepek postaw o bardzo szerokim spektrum, ale wszystkie one mają jeden wspólny mianownik: popierając Tuska eliminować Kaczyńskiego wraz z jego zakonem i tym wszystkim co się wokół niego kręci. Niemniej dziwną wydaje się nagła zmiana: z postawy aprobującej dotychczasowe (nawet kontrowersyjne) działania Platformy nastąpiło przejście do jawnego, ostrego sprzeciwu wobec niechcianych regulacji.
A co na ten temat mają do powiedzienia sami zainteresowani czyli twórcy, których interesów ma rzekomo ta regulacja bronić? Ano... twórcy zgłupieli i jeden mówi jedno, drugi zupełnie co innego, ale wszyscy wiedzą: najbardziej łupią ich nie piraci, ale te korporacje, które niby bronią, a tak naprawdę ograbiają jak nikt nigdy dotąd.
Wnioski? Na wnioski jeszcze nie zapracowaliście. Jak zapracujecie, to sami zrozumiecie o co w tym wszystkim chodzi. Byle nie było wówczas za późno na jakąkolwiek próbę obrony przed tym, co nam nasi rządziciele szykują.



