Przed dwustu laty świat zamieszkiwało około 1 miliarda ludności. Obecnie jest nas na Ziemi niemal 7 miliardów. Ale nie oznacza to prostej zależności, ze potrzebujemy wszystkiego siedmiokrotnie więcej.  Stał się bowiem ekonomiczny "cud" - oto teraz konsumujemy to, co powinno być wyprodukowane dopiero za kilka czy kilkanaście lat. Nasze spożycie znacznie przekroczyło nasze finansowe mozliwości, a wielką w tym rolę mają wszelkiego typu instytucje finansowe napedzające zamachowe koło wirtualnego pieniądza. Ekonomiści stali się szamanami, a ich umiejętności ocenia się nie na podstawie stopnia odwzorowania w sprawozdaniach i zestawieniach rzeczywistego stanu gospodarki, ale w oparciu o umiejętność kreowania nieistniejącej, a zatem nierealnej, rzeczywistości ekonomicznej. Jeszcze niedawno za tę - określaną jako kreatywna - ekonomię obwinialiśmy Grecję, z powodu której nadal balansujemy na granicy ekonomicznego upadku, a już od kilku miesięcy chwalimy w mediach oficjalnych (bądź krytykujemy np. w Salonie24) podobne dzialania Wielkiego Sza III RP. Za tą kreatywnością muszą pójść narzędzia umożliwiające, nie tylko specom od ekonomii, ale i zwykłym zjadaczom kredytów i innych narzędzi finansowych, obserwację i kontrolę zjawisk dziejących się w zaciszu bankowych gabinetów.

I stało się! Już dziś do banku idź ze smartfonem, aby w trakcie rozmowy z doradcą klienta dokonywać rzeczywistej weryfikacji przedstawianej przezeń oferty. Oto bowiem największa porównywarka finansowa (eBroker.pl) przygotowała i wdrożyła swoją najnowszą wersję przeznaczoną dla posiadaczy smartfonów. Jest to aplikacja darmowa, a zatem dostępna dla każdego, komu taka wiedza jest niezbędna, ale kto nie ma czasu bądź możliwości, aby uczynić to przy pomocy laptopa. Obecnie wystarczy wejść na stronę www.dabrowski.ebrokerpartner.pl i pobrać mobilnego eBrokera na swojego Androida. Wiecej na ten temat czytaj w artykule Kamila Trembacza Do banku ze smartfonem - opublikowanej na wyżej wskazanej stronie www.